Zawsze uważałem, że największym problemem Web3 nie jest to, że "nie jest wystarczająco zdecentralizowany", ale to, że za bardzo chce, aby użytkownicy wiedzieli, że korzystają z Web3. Okna portfela, potwierdzenie podpisu, wskazówki dotyczące gazu, ponowne próby po niepowodzeniu... te rzeczy w oczach ludzi z naszej branży są codziennością, ale w rzeczywistym świecie są w zasadzie "hałasem" na poziomie doświadczenia. Dlatego, gdy zacząłem poważnie przyglądać się
#Vanar , to, co mnie naprawdę przyciągnęło, to nie to, jakie przełomy technologiczne osiągnęli, ale to, że niemal traktują "doświadczenie użytkownika" jako strategię, a nie jako łatkę po fakcie.
Vanar wywarł na mnie pierwsze wrażenie jako powściągliwy. Nie spieszy się, aby powiedzieć ci, że "jestem łańcuchem
#Web3 ", wręcz przeciwnie, w wielu miejscach celowo osłabia to poczucie obecności. Kiedy korzystasz z aplikacji, twoja uwaga jest skierowana na treść, interakcję i samą scenę, a nie na technologię podstawową. Ta "niewidoczność" nie wynika z tego, że łańcuch nie jest ważny, ale dlatego, że wybiera, aby pozostać w tle.