Zrobiłem wypłatę około 300 usdt do gotówki. Nie dlatego, że już wygrałem, tylko dlatego, że nauczyłem się, że bezpieczny zysk to taki, który naprawdę wychodzi z rynku.
Patrząc na ten miesiąc, może to wyglądać dobrze. Ale w rzeczywistości moje straty przez cały czas są wciąż duże.
Czerwone liczby są rzeczywiste i nie ukrywam ich. To nie jest gładka podróż i zdecydowanie nie jest to historia o natychmiastowym sukcesie.
Do tej pory wciąż nie rozumiem wielu rzeczy. Wsparcie i opór wciąż wydają się obce. To, co trzymam, to tylko najprostsze zasady: próbować kupować taniej i sprzedawać drożej, oraz dbać o to, aby nie handlować emocjonalnie.
Może wciąż jest tu czynnik szczęścia. Przyznaję to. Jednak wyciąganie zysku to mój sposób na docenienie procesu i ochronę małych zysków, które mam.
Ten zysk nie usuwa przeszłości, tylko przynajmniej zmniejsza rany trochę po trochu i przypomina mi, że wolno nie oznacza źle.
To nie jest o chwaleniu się zyskiem, lecz o byciu szczerym wobec samego siebie, odwadze, by na chwilę się zatrzymać i wciąż iść naprzód, nie oszukując samego siebie.
Nie osiągnąłem jeszcze niczego. Na razie wybieram skoncentrować się na utrzymaniu procesu, ochronie małych wyników, i nie dodawaniu nowych błędów.
Na razie przestaję handlować. Nie dlatego, że się poddaję, ale dlatego, że skupiam się na dokończeniu kilku ważnych spraw w życiu.
Wierzę, że najlepsze wyniki przychodzą, gdy umysł jest czysty, nie wtedy, gdy zmuszam się w środku zgiełku.
Ta podróż się jeszcze nie skończyła, to tylko chwilowa przerwa. Chcę wrócić później w spokojniejszym stanie, bardziej skoncentrowanym i lepiej przygotowanym do realizacji planu z dyscypliną.
Dziękuję sobie za to, że dotarłem tak daleko. I nie ma nic złego w tym, żeby iść powoli, ważne, żeby iść naprzód, kiedy nadejdzie czas.
- Szósty dzień, zysk +58,95 USD. Dziś czuję się dobrze, nie dlatego, że liczba jest duża, lecz ponieważ potrafię pozostać spokojny i trzymać się planu, który już stworzyłem.
Po wczorajszym czerwonym dniu miałem chwilę wątpliwości i obawiałem się powtórzenia błędów. Ale przypomniałem sobie jedną rzecz: uczenie się jest znacznie ważniejsze niż dążenie do szybkiego zysku na rynku.
Wchodzę powoli, z dyscypliną, bez przymusu… a wyniki przychodzą same.
Trading nie polega na byciu najlepszym. Nadal dużo się uczę, nadal często się mylę, ale jestem dumny, ponieważ się nie poddaję i nie powtarzam błędów z emocjami.
Dziś jestem wdzięczny, nietylko za zysk, lecz ponieważ potrafię lepiej zadbać o swój umysł niż wczoraj.
Jutro zaczynam od nowa, bez przesadnych oczekiwań, po prostu starając się być trochę lepszym niż wczoraj.
- Piąty dzień i dzisiaj jestem na czerwono (-13.90 USD). Ale nie postrzegam tego jako porażkę. Wręcz przeciwnie, to dowód, że idę właściwą drogą: trading to nie tylko zyski, ale także umiejętność radzenia sobie z stratami.
Kiedyś, po stracie, od razu mściłem się na rynku. Dziś nie. Zatrzymałem się zgodnie z planem, zachowałem dyscyplinę i pozwoliłem, aby dzisiaj się zakończyło.
Dziś rynek wygrał liczby, ale ja wygrałem w kontrolowaniu siebie. A w dłuższym okresie ta mentalna wygrana jest znacznie ważniejsza.
Cztery zielone dni testują umiejętności. Czerwony dzień testuje mentalność. I dzisiaj zdałem egzamin.
Jutro wracam, nie po to, aby się mścić, ale aby kontynuować plan.
- Trzeci dzień zaczyna się od straty –6.18 USD, ale tym razem nie dałem się ponieść chęci zemsty na rynku.
Zatrzymałem się na chwilę, wziąłem oddech i wróciłem do dyscypliny zgodnie z planem. Rezultat? Dzień zakończony na +19.78 USD.
Nie zysk jest najważniejszy, alecz sposób, w jaki go osiągnąłem — bez emocji, bez przymusu, bez nadmiernego handlu.
Dziś nauczyłem się, że prawdziwe zwycięstwo nie polega na tym, gdy wykres jest zielony, alecz gdy mój umysł pozostaje stabilny, mimo że czasami był czerwony.
Pierwszy dzień: podnieść się. Drugi dzień: przetrwać. Trzeci dzień: dojrzeć.
Jutro wracam znowu — powoli, konsekwentnie, bez pośpiechu.
- Pierwszy Dzień. Dzień, w którym postanowiłem się podnieść, a nie poddać.
Po długiej podróży pełnej strat, przestawiłem swój sposób myślenia, strategie i cierpliwość. Dziś udowodniłem jedną rzecz: ciągle mogę wygrać — nawet z najmniejszych kroków.
+8.34 USD to nie tylko liczba, ale symbol, że znów zaczynam z dyscypliną. Nie ma już pośpiechu, nie ma już dominacji emocji.
Pierwszy dzień już minął. Jutro powtórzę — bardziej skupiony, silniejszy.
W tej podróży straciłem dużo — łącznie -3801.36 USD. Ale z każdej straty wyciągnąłem cenną lekcję: że rynek nigdy się nie myli — to tylko my nie byliśmy wystarczająco zdyscyplinowani.
Kiedyś handlowałem emocjonalnie, bez planu, bez zarządzania ryzykiem. Teraz wiem, że klucz nie polega na "zdobyciu dużo", ale "stracie mało".
Od 25 listopada 2025 roku, podnoszę się znowu. Z systemem, liniowym codziennym celem i spokojniejszym umysłem.
To nie jest powrót, aby zemścić się na rynku, ale odrodzenie, aby opanować samego siebie.
Mogłem przegrać w liczbach, ale nie zamierzam przegrać w tej podróży.