Rynki właśnie były świadkiem ruchu, o którym traderzy mówią przez dekady… i większość nigdy go nie widzi.
W mniej niż jeden dzień z rynku metali zniknęło 7,4 biliona dolarów. To nie był spadek. To nie była korekta. To pełnoprawny wstrząs płynnościowy.
Srebro nie „spadło” — załamało się, spadając o 32% do 77 dolarów i znikając biliony, jakby ich nigdy nie było. Złoto, tak zwana ostateczna bezpieczna przystań, spadło o 12,2% do 4 708 dolarów, zacierając niemal 5 bilionów dolarów wartości. To nie jest słabość… to wymuszone sprzedaż, stres marżowy i duże pieniądze szukające wyjść.
To jest moment, w którym narracje się łamią. „Magazyn wartości.” „Hedge inflacyjne.” „Niezłomny aktyw.” W panice wszystko staje się płynne — nawet nietykalne.
Widzymy, co się dzieje, gdy dźwignia spotyka się ze strachem. Gdy zatłoczone transakcje się rozplątują. Gdy bezpieczeństwo staje się źródłem płynności.
Podręczniki historii nie nazwą tego normalnym dniem. To jest świeca resetowa. Taki, który upokarza weteranów i szokuje nowicjuszy.
#GOLD_UPDATE #Silvar