Kto jest najlepszy w historii (GOAT)? Cristiano czy Messi? Wielkie pytanie zostało zadane ludzkości od Sao Paulo po Wembley i Sirajganj.
Naturalny talent czy samonarzucona determinacja? Arogancka supergwiazda czy skromny gigant?
Jesteś zobowiązany do dokonania wyboru, a potem zaczyna się reszta twojego życia.
Poznałem piłkę nożną na Mistrzostwach Świata FIFA 2010 w Republice Południowej Afryki. Jako dzieciak z Bangladeszu byłem zmuszony dokonać wyboru między Brazylią a Argentyną. Zamiast tego wybrałem Cristiano Ronaldo – faceta z reklam szamponu przeciwłupieżowego, który rozczarował wszystkich moich poprzedników.
Ronaldo nie był wówczas oceniany tak samo wysoko jak Messi w domach Bangladeszu. Ale pełen pewności siebie portugalski supergwiazdor wydawał się być człowiekiem z planem. I chłopcze, czy on to zrobił – podnosząc dwa razy z rzędu Złotą Piłkę i pięć trofeów Ligi Mistrzów UEFA, gdy miał 33 lata, był pretendentem w debacie na temat GOAT.
Potem nastąpił niespodziewany transfer do Juventusu. To była ta sama drużyna, od której odbił puchar Ligi Mistrzów wspaniałym strzałem z przewrotki. To był kwintesencja techniki. Moment definiujący karierę. Cristiano szybował – czyn, który po latach został przyćmiony przez jego odwiecznego rywala.
Kariera Ronaldo w Juventusie nie była drugim przyjściem, na jakie liczyliśmy. Nastąpił powolny upadek. Nieustępliwy skrzydłowy, który tydzień po tygodniu prezentował znakomite wyniki, odszedł. Wiek w końcu go dopadł, co oznaczało, że musiał wprowadzić zmiany w swojej grze. Natura odebrała mu jego największy arsenał.
Wywiad z Cristiano Ronaldo oznacza kolejny wstyd dla Manchesteru United
Bajkowy powrót do Manchesteru doprowadził do dalszego niezadowolenia. W ostatnich dniach pobytu w Europie kibice byli świadkami prawdopodobnie najgorszego momentu w jego karierze – chytrych zaczepek wobec byłych kolegów z drużyny, werbalnych ataków na menedżerów i drobnych komentarzy.
Przez cały czas jego największy rywal trzymał się swojego zwykłego ja, wycinając swoje imię w kontynentalnej chwale i ostatecznie zwieńczając to największym tytułem w światowej piłce nożnej. Kawałek po kawałku, Lionel Messi realizował swoje życiowe postanowienie – podniósł wszystko, co możliwe dla klubu i kraju i ukończył piłkę nożną.
Z czasem wielu z nas, wieloletnich fanów Ronaldo, będzie musiało się zgodzić z faktem, że Messi wyszedł zwycięsko z debaty GOAT. Ale Cristiano Ronaldo zawsze pozostanie tym jedynym dla kilku z nas. I to nie musi się zmienić. Jeden z tych dzieciaków z placów zabaw zawsze wybierze świętowanie jak Ronaldo. Wspomnienia tej legendarnej rywalizacji pozostaną głównym aspektem ich spuścizny.
Czy w ogóle odbyłaby się debata GOAT bez Ronaldo w tle? Ile Złotych Piłek wygrałby Messi? Czy inne kluby mogłyby w ogóle rzucić wyzwanie Messiemu w Barcelonie?
Ten jeden człowiek z Rosario z pewnością rozwaliłby futbol.
Zamiast tego Ronaldo stanął na wysokości zadania, przeszedł do roztrzęsionej drużyny Madrytu i w pełni wykorzystał swój potencjał. To, co nastąpiło, było doświadczeniem życia, nieustępliwą rywalizacją i magicznymi nocami Ligi Mistrzów. Monarcha, który rzucił wyzwanie bóstwu. Ronaldo może nie zapisać się w piłkarskiej mitologii jako GOAT, ale bez wątpienia jest tym, który był najbliżej.