O trzeciej w nocy wpatruję się w ekran, na którym skaczą wykresy K, a filiżanka zimnej kawy w moich rękach wydaje się wyjątkowo gorzka. Ostatnio rynek jest tak niespokojny, że nie mogę zasnąć. Cały ekran zapełnia się wielką narracją o tym, jak AI Agent (inteligentne agenty) przejmą Web3, jakby jutro mogliśmy leżeć na plaży i obserwować, jak kod sam generuje zyski. Ale jako stary gracz w tym kręgu, który przez lata tu walczył, pisał kody i stracił dużo pieniędzy, za każdym razem, gdy widzę te projekty, które reklamują się jako „AI publiczne łańcuchy”, odczuwam fizyczny dyskomfort. To uczucie jest jak obserwowanie kogoś próbującego zamontować silnik Boeing 747 w starym wozie, co jest nie tylko zabawne, ale także niebezpieczne. Obecny rynek jest zbyt chaotyczny, wszyscy gonią za trendami, zapominając o obiektywnych zasadach ewolucji technologii. Większość tzw. projektów AI to w istocie tylko prymitywne chatboty wpychane na łańcuchy takie jak Ethereum czy Solana, które nie nadają się do skomplikowanych obliczeń o wysokiej częstotliwości, a potem zaczynają głośno ogłaszać zmianę paradygmatu. Takie działania przypominają zakrywanie uszu i krzyczenie, co mnie duszy. Prawdziwa rewolucja nigdy nie polega na łataniu, ale na budowie od nowa. W ostatnim czasie zmusiłem się do wycofania z hałaśliwych grup handlowych, aby uspokoić umysł i zająć się tymi nudnymi dokumentami technicznymi, próbując znaleźć prawdziwe złoto w tym bałaganie. Kiedy z krytycznym, a wręcz czepialskim okiem zagłębiam się w architekturę @Vanar , przyznaję, że moje wcześniejsze uprzedzenia były nieco zbyt pochopne. To nie jest tylko nowy L1, to bardziej jak „demistyfikacja” i rekonstrukcja podstawowej logiki blockchaina.
Musimy zdać sobie sprawę z brutalnej rzeczywistości, że istniejąca infrastruktura blockchain po prostu nie jest w stanie obsłużyć prawdziwej logiki biznesowej AI. Wyobraźmy sobie, że agent AI musi przeprowadzać setki, a nawet tysiące wnioskowań i decyzji na minutę. Nawet na poziomie L2 Ethereum, wygórowane opłaty za gaz i długie czasy potwierdzania wystarczyłyby, aby zbankrutować każdy model biznesowy. Chociaż Solana jest szybka, jej architektura została zaprojektowana z myślą o wysokiej współbieżności w transakcjach finansowych, a nie o obsłudze nieustrukturyzowanych, złożonych strumieni danych. To jak próba uruchomienia gry AAA za pomocą arkusza kalkulacyjnego Excel; teoretycznie oba rozwiązania wymagają przetwarzania danych, ale logika jest zupełnie inna. Podczas testowania Vanara, moim pierwszym wrażeniem było zupełnie inne rozumienie „kosztu”. Tradycyjne publiczne blockchainy charakteryzują się liniowymi, a nawet liniowo rosnącymi kosztami. Vanar jednak całkowicie rozwiązuje ten problem, wprowadzając model kosztów stałych, podobny do usług chmurowych Web2. Oznacza to, że deweloperzy mogą przewidywać swoje wydatki, takie jak wynajem serwerów AWS, zamiast nerwowo śledzić codzienne wahania opłat za gaz. Ta pewność jest o wiele cenniejsza dla aplikacji AI na poziomie korporacyjnym niż jakiekolwiek wielomilionowe TPS (transakcje na sekundę). Przeglądając ich dokumentację techniczną, odkryłem, że w przeciwieństwie do innych publicznych łańcuchów, które gromadzą niejasne terminy kryptograficzne, aby sprawiać wrażenie zaawansowanych, są oni bardzo pragmatyczni w rozwiązywaniu kwestii „kompatybilności” i „implementacji”. W szczególności ich mechanizm wnioskowania on-chain, który nazywają Kaion, ekscytował mnie, entuzjastę technologii, od dłuższego czasu. Nie polega on na prostym wrzucaniu modeli AI do łańcucha, ale na tworzeniu zamkniętej pętli od weryfikacji danych do wykonania wnioskowania. To prawdziwie „natywne”, a nie niezdarna „wtyczka”.
Podczas tego procesu odkryłem również kilka bardzo interesujących szczegółów w porównaniu konkurencyjnych produktów. Weźmy na przykład Near i ICP, które cieszą się obecnie dużą popularnością. Technologia shardingu Neara jest rzeczywiście imponująca, ale zawsze wydaje się zawodzić pod względem obsługi prywatności i zgodności danych AI. Chociaż ICP twierdzi, że restrukturyzuje cały internet, jego złożony próg rozwoju wystarcza, aby odstraszyć 99% programistów. Vanar z kolei sprytnie wybrał kompromis. Nie próbował uczyć programistów zupełnie nowego języka, ale zamiast tego jest w pełni kompatybilny z EVM. Oznacza to, że obecni programiści Ethereum mogą płynnie migrować, a podstawowy mechanizm planowania zasobów jest w pełni zoptymalizowany pod kątem AI. To tak, jakbyś dostał bolid Formuły 1, ale kierownica i pedał gazu nadal są takie same jak w twoim znajomym samochodzie rodzinnym. Nie musisz ponownie zdawać egzaminu na prawo jazdy, aby osiągnąć maksymalną prędkość. Oczywiście Vanar nie jest bez wad. Jako ekosystem we wczesnej fazie rozwoju, liczba aplikacji zdecentralizowanych jest obecnie żałośnie mała, a znaczna część infrastruktury jest wciąż w budowie. To jak nowo zaplanowane, nowoczesne miasto: drogi są szerokie i gładkie, a sygnalizacja świetlna wystarczająco inteligentna, ale sklepy po obu stronach wciąż są puste. Ale właśnie dlatego jestem optymistą. Czy inwestowanie nie polega na dostrzeganiu potencjału dobrobytu na jałowych terenach? Gdyby był już przepełniony różnymi aplikacjami, jego wycena byłaby znacznie wyższa. Cenię stojących za nim „dużych graczy”. Zaangażowanie Google Cloud i Nvidii z pewnością nie jest jedynie zwykłą rekomendacją. Dokładna analiza szczegółów ich współpracy ujawnia prawdziwą fuzję technologiczną. Vanar wykorzystuje zasoby mocy obliczeniowej tych gigantów do budowy zdecentralizowanej, a jednocześnie zgodnej z przepisami sieci komputerowej. To fatalna atrakcja dla tradycyjnych przedsiębiorstw, które chcą wdrożyć Web3, ale obawiają się ryzyka związanego z brakiem zgodności.
Najbardziej zaimponowała mi rekonstrukcja koncepcji „zaufania” autorstwa Vanara. W tradycyjnych modelach sztucznej inteligencji (AI) wprowadzamy dane do czarnej skrzynki, a następnie liczymy na sprawiedliwy wynik. Jednak w architekturze Vanara każdy wniosek i każde wywołanie danych jest możliwe do prześledzenia i weryfikacji. Takiej transparentności nie jest obecnie w stanie zapewnić żaden gigant Web2. Wyobraźmy sobie przyszłe roszczenia ubezpieczeniowe, finansowanie łańcucha dostaw, a nawet arbitraż prawny – wszystko to automatycznie realizowane przez agentów AI działających w Vanarze, bez możliwości manipulowania wynikami. To najwyższa forma integracji blockchaina i AI, a nie efektowne, niskotechnologiczne projekty, które twierdzą, że są AI, po prostu emitując NFT. Oczywiście, nawet najlepsza technologia wymaga walidacji rynkowej. Moim największym zmartwieniem jest teraz to, czy możliwości marketingowe zespołu nadążają za technologią. W czasach, gdy nawet najlepsze produkty potrzebują marketingu, zbytnia powściągliwość może czasami być błędem. Z drugiej strony, zespoły z silną „kulturą inżynierską” są często bardziej odporne. Nie zmienią kursu z powodu krótkoterminowych wahań cen kryptowalut. Ta niezdarna wytrwałość jest szczególnie cenna w dzisiejszej, niestabilnej branży. Przez ostatnie kilka dni próbowałem wdrożyć kilka prostych inteligentnych kontraktów w ich sieci testowej. Płynność działania dawała mi nawet złudzenie, że uruchamiam je lokalnie. To „płynne” doświadczenie jest warunkiem koniecznym do gwałtownego wzrostu liczby aplikacji na dużą skalę. Użytkownicy nie muszą wiedzieć, czym jest klucz prywatny ani gaz. Muszą po prostu cieszyć się wygodą, jaką oferuje sztuczna inteligencja, a Vanar sprawia, że to wszystko staje się rzeczywistością.
W tym hałaśliwym świecie utrzymanie niezależności myślenia staje się coraz trudniejsze. Łatwo ulegamy emocjom liderów opinii, którzy opowiadają się za tym i tamtym dniem, tylko po to, by odkryć, że saldo naszego konta maleje. Moje zaufanie do Vanara wynika nie tylko z jego architektury technicznej, ale także z mojej oceny przyszłych trendów: sztuczna inteligencja nieuchronnie przejdzie z obecnego etapu „zabawki” do etapu „narzędzia”, a następnie przekształci się w „gospodarkę”. Proces ten wymaga dedykowanej infrastruktury, która będzie obsługiwać te ogromne, wysokoczęstotliwościowe i złożone interakcje wartości. Ethereum tego nie potrafi, Solana też nie, a obecnie Vanar wydaje się być najbliższy tej wizji. To jak rzemieślnik cicho polerujący części w kącie; choć teraz, pokryty smarem i brudem, może wydawać się niczym niezwykłym, gdy nadejdzie prawdziwa fala ery sztucznej inteligencji, okaże się, że tylko statek, który zbudowała, przetrwa burzę. Zastanawiałem się również nad swoją wcześniejszą logiką inwestycyjną. Zawsze myślałem o tym, żeby z dnia na dzień się wzbogacić, ciągle zerkając na te monety MEME, które mogłyby pomnożyć się sto, a nawet tysiąckrotnie, ale ignorowałem fakt, że tym, co naprawdę wspiera rynek wart bilion dolarów, często jest prozaiczna infrastruktura. Tak jak po pęknięciu bańki internetowej, przetrwały nie strony internetowe dla miłośników, ale Cisco, które położyło światłowody i wyprodukowało routery. Vanar podąża obecnie wąską ścieżką, ponieważ rzuca wyzwanie niemożliwemu, próbując znaleźć idealną równowagę między decentralizacją a wysoką wydajnością, ale to tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że to szeroka droga do przyszłości.
Pisząc to, w mojej głowie wciąż pojawia się obraz: w cyfrowym świecie przyszłości setki milionów agentów AI przemierzają sieć Vanar, reprezentując ludzi w transakcjach, negocjacjach i współpracy. My, jako ludzie, musimy tylko ustalić zasady i cieszyć się nagrodami. Choć brzmi to jak science fiction, stopniowo staje się rzeczywistością dzięki postępowi technologicznemu. Wiem, że niektórzy będą mnie krytykować, oskarżając o napisanie artykułu promocyjnego dla projektu. Nie obchodzi mnie to; na tym stronniczym rynku, jedynie namacalne zyski finansowe są najlepszą odpowiedzią. Nie idę na ślepo; to racjonalny osąd wydany po dogłębnym zrozumieniu logiki kodu, mechanizmów operacyjnych i ekosystemu. Vanar może nie rozwija się najszybciej, ale z pewnością przetrwa najdłużej. W tym wyścigu wytrzymałości samo przetrwanie jest zwycięstwem. Wczoraj wieczorem ponownie przejrzałem ich bazę kodu; historia commitów jest bardzo aktywna. To poczucie stabilizacji dodało mi otuchy, w przeciwieństwie do niektórych projektów, których ostatnia aktualizacja na GitHubie miała miejsce pół roku temu, a mimo to ciągle ogłaszają pozytywne wieści na Twitterze.
Przeżywamy erę przejścia od „narracji opartej na węglu” do „narracji opartej na krzemie”. Blockchain to księga rachunkowa życia opartego na krzemie, a sztuczna inteligencja jest jego duszą. Misją Vanar jest zbudowanie niezniszczalnej skorupy dla tej duszy. Tej wspaniałej wizji nie da się wyczarować za pomocą kilku prezentacji PowerPoint; wymaga ona linijek kodu. Widziałem skargi w społeczności na brak entuzjazmu Vanar w kwestii cen akcji, a niektórzy nazywali to nawet „martwym łańcuchem”. Ja postrzegam to jako coś pozytywnego, ponieważ prawdziwe odkrycie wartości często wynika z rozpaczy. Kiedy wszyscy są pesymistycznie nastawieni, a spekulanci odeszli, to najlepszy moment na wejście inwestorów wartości. Teraz, oprócz monitorowania rynku, spędzam większość czasu na badaniu pojawiających się małych projektów w ekosystemie Vanar, nawet jeśli są one wciąż w fazie szczątkowej. Mam wrażenie, że widzę cień tych wczesnych maniaków Ethereum piszących kod w swoich garażach – tej czystej pasji i niezachwianej wiary w przyszłość nie da się podrobić żadnymi taktykami marketingowymi. To nie tylko inwestycja, ale głos za przyszłością. Jestem gotów zapłacić za tę możliwość, nawet jeśli okaże się bezwartościowa, bo sam udział jest nagrodą.
W ciągu ostatnich kilku dni zastanawiałem się nad pewną kwestią: „doświadczeniem użytkownika” Web3. Obecne produkty Web3 są wręcz antyludzkie; nawet dla doświadczonego użytkownika, takiego jak ja, każda interakcja przypomina rozbrajanie pola minowego. Proponowane przez Vanar funkcje handlu bez gazu i logowania społecznościowego, choć nie są nowością, są natywnie obsługiwane na poziomie protokołu bazowego – po raz pierwszy. Oznacza to, że przyszli użytkownicy nie będą musieli kupować, wypłacać ani przesyłać tokenów na giełdach; wystarczy, że zalogują się za pomocą swoich kont Google, aby korzystać z aplikacji on-chain. To właściwy sposób na przejście użytkowników Web2 na Web3. Zawsze przeceniamy zmiany zachodzące w ciągu jednego lub dwóch lat, ale nie doceniamy transformacji trwającej dekadę. Obecna strategia Vanar przygotowuje się na ogromną eksplozję w ciągu najbliższych dziesięciu lat. To długoterminowe myślenie wydaje się nie na miejscu w świecie kryptowalut, gdzie celem są szybkie zyski, ale to właśnie ta niespójność uwydatnia jego rzadkość. Nie polecam ślepego podążania za trendem, ponieważ każdy ma inną tolerancję ryzyka. Jeśli jednak wierzysz, że AI + Web3 to kierunek przyszłości, to Vanar jest zdecydowanie nieuniknionym przedmiotem badań. Nie daj się zwieść krótkoterminowym szumom informacyjnym. Uspokój się i przeczytaj jego białą księgę, wypróbuj jego sieć testową, a zyskasz inną perspektywę. Na świecie nigdy nie brakuje spekulantów; brakuje mu tych, którzy potrafią zrozumieć trendy i twardo trzymać się swoich przekonań. #vanar $VANRY