O trzeciej nad ranem, patrząc na ekran na schemat architektury dApp, który został zmuszony do odłożenia z powodu zbyt wysokich kosztów przechowywania, po raz kolejny wpadłem w klasyczną pętlę niepokoju dewelopera Web3: krzyczymy, że chcemy zbudować „komputer światowy”, a tymczasem nie możemy sobie pozwolić nawet na nieco większego JPEG-a. To po prostu rodzaj cyberpunkowego czarnego humoru, aż do momentu, gdy niedawno zacząłem na nowo przeglądać dokumentację techniczną @Walrus 🦭/acc . To uczucie nagłego uchwycenia „brakującego kawałka” w nieskończonym kodzie i schematach architektonicznych naprawdę mnie ekscytowało. Szczerze mówiąc, wcześniejsze rozwiązania do przechowywania w zdecentralizowanej sieci zawsze wydawały mi się nieco dziwne; albo były jak Filecoin, które mimo stworzenia ogromnego rynku zawsze budziły niepokój co do efektywności wyszukiwania, albo jak Arweave, które chociaż osiągnęło trwałe przechowywanie, wydawały się zbyt ciężkie dla dynamicznych danych interaktywnych. Pojawienie się Walrus, zwłaszcza po głębszym zrozumieniu algorytmu „Red Stuff” i jego niemal symbiotycznej relacji z siecią Sui, sprawiło, że zdałem sobie sprawę, że to nie tylko nowa warstwa przechowywania, ale także coś, co instaluje w całym świecie blockchain nowy „nieskończony dysk twardy”, który w końcu może uruchomić grę AAA. To uczucie nie jest płytką radością z rosnącej ceny kryptowalut, ale rodzajem satysfakcji estetycznej z inżynieryjnej doskonałości, gdy złożone tryby w końcu idealnie się zazębiają. #Walrus

Zastanawiam się, dlaczego przez te wszystkie lata wciąż mamy tendencję do umieszczania metadanych na łańcuchu, a prawdziwe „mięso” – te filmy, dźwięki, skomplikowane wagi modeli AI – potajemnie wkładamy do S3 AWS lub do jakiegoś węzła IPFS, który nie gwarantuje trwałości? Taka schizofreniczna architektura jest w rzeczywistości nieuniknionym wynikiem niedopasowania między wydajnością obecnych L1 publicznych łańcuchów a wymaganiami przechowywania. Ale punkt wejścia Walrus jest bardzo interesujący. Nie próbował wymyślić nowego, ciężkiego łańcucha publicznego stworzonego specjalnie do przechowywania, ale sprytnie wykorzystał wysokowydajną konsensus Sui jako warstwę koordynacyjną, a sam skoncentrował się na rozwiązaniu problemu przechowywania „Blob”, czyli niestrukturalnych dużych danych binarnych. Taka rozdzielona koncepcja projektowa przypomina mi mądrość sprzed lat, kiedy w architekturze komputerowej oddzielono CPU od magistrali dyskowej. Kiedy przeglądałem szczegóły techniczne dotyczące Erasure Coding, musiałem podziwiać, jak znaleźli złoty środek między redundancją a efektywnością odzyskiwania danych. Tradycyjna strategia kopiowania była zbyt głupia – aby przechować jedną kopię danych, trzeba było wykonać trzy lub pięć kopii zapasowych. Marnowało to zarówno przepustowość, jak i przestrzeń. Walrus stosuje technologię kodowania RaptorQ, która jest wręcz matematyczną magią. Dzieli dane, koduje je, a nawet jeśli w sieci nagle zniknie lub zostanie zniszczona połowa węzłów przechowujących, tak długo jak pozostaje mała część fragmentów, oryginalne dane mogą być w pełni odbudowane. Taki wskaźnik tolerancji błędów dla sieci dążącej do odporności na cenzurę i decentralizacji ma znaczenie nie tylko techniczne, ale także zapewnia absolutne poczucie bezpieczeństwa dzięki swoim właściwościom matematycznym. Nie mogę się oprzeć myśli, jak cennym aktywem byłoby to w skrajnych warunkach konfrontacji sieciowej. Sprawia, że dane stają się jak woda – niewidoczne, a jednak niemożliwe do całkowitego odcięcia.

Jeszcze bardziej imponujące jest podejście Walrus do zarządzania węzłami przechowującymi. Nie wymaga, jak niektóre wczesne projekty, aby każdy węzeł był supercentrami danych, ale pozwala na bardziej elastyczny sposób uczestnictwa. To stopień decentralizacji bezpośrednio wpływa na wytrzymałość sieci. W trakcie interakcji z testową siecią doświadczenie „wrzucenia Blob, otrzymania ID, a następnie natychmiastowego odzyskania w milisekundach” naprawdę przywróciło mi to uczucie płynności, które miałem, kiedy po raz pierwszy korzystałem z chmury. Ale tym razem wiem, że za tym nie stoi nikt, kto mógłby mieć klucz usuwania. To poczucie suwerenności jest istotą Web3. Co więcej, decyzja Walrus o oddzieleniu zarządzania metadanymi od rzeczywistego przechowywania jest wręcz genialna. Sui odgrywa tutaj rolę super wydajnego bibliotekarza, który tylko rejestruje, gdzie są książki, ale nie odpowiada za ich transport. To sprawia, że szybkość rozliczeń operacji przechowywania jest zdumiewająca. Nie mogę się oprzeć myśli, że jeśli przyszłe NFT nie będą już tylko wskazywać na scentralizowany serwer jako adres URL, ale rzeczywiście przechowają te dziesiątki megabajtów zasobów wysokiej jakości za pomocą Walrus, to termin „aktywa cyfrowe” rzeczywiście zyskałby solidną podstawę. W przeciwnym razie wiele z tego, co teraz promujemy, w zasadzie jest tylko kosztownymi biletami na przedsprzedaż błędów 404.

W miarę postępu myśli zaczynam zdawać sobie sprawę, że znaczenie Walrus w erze AI może być większe niż w przypadku DeFi. Ostatnio wszyscy rozmawiają o zdecentralizowanej AI, ale nikt nie mówi o tym, gdzie przechowywać te ogromne pliki wag modelu, które mają setki GB. Umieszczać je na łańcuchu? To absurd. Umieścić w scentralizowanej chmurze? To już nie jest zdecentralizowana AI. W tym momencie wartość Walrus staje się widoczna, ponieważ doskonale nadaje się do przechowywania ogromnych, statycznych zbiorów danych, które wymagają częstego odczytu. Wyobraź sobie model AI oparty na zarządzaniu DAO, którego każda aktualizacja wag jest przechowywana w Walrus, a wszyscy mogą to weryfikować, pobierać i forkować. To jest ostateczna forma ducha open source w erze Web3. Nawet myślę o architekturze, która wykorzystuje język Move Sui do pisania inteligentnych kontraktów do kontrolowania dostępu do konkretnych danych w Walrus, co realizuje prawdziwą „finansyzację danych”. Na przykład, jeśli posiadasz niezwykle cenny zbiór danych, możesz go przechować w Walrus i wynająć prawa dostępu przez kontrakt na łańcuchu. Taki model byłby wcześniej trudny do zrealizowania, ponieważ rozdzielenie warstwy przechowywania i rozliczeń było zbyt poważne. Ale w połączeniu Walrus i Sui, wszystko staje się płynne, jak pisanie lokalnego kodu. Ta integracja stacku technologicznego przypomina mi strategię Apple dotycząca integracji oprogramowania i sprzętu. Choć otwarte protokoły są ważne, głęboka integracja na poziomie infrastruktury podstawowej często może przynieść jakościową zmianę wydajności.

Czasami wpatruję się w te złożone wzory kodowania i zastanawiam się, jak matematyczne piękno przekształca się w zdolność do walki z cenzurą. To, co Walrus nazywa „Czerwonymi rzeczami”, to nie tylko nazwa algorytmu, ale reprezentuje ekstremalne dążenie do dostępności danych. W tradycyjnych systemach rozproszonych, tolerancja błędów Bizantyjskich często dotyczyła mechanizmów konsensusu, ale w obszarze przechowywania, jak zapobiec złym węzłom przed zatrzymywaniem danych lub fałszowaniem dowodów przechowywania, zawsze było wyzwaniem. Walrus, poprzez ten złożony schemat kodowania, sprawia, że koszt działania w złej wierze staje się ekstremalnie wysoki, ponieważ atakujący muszą jednocześnie kontrolować większość fragmentów w sieci, aby zadać rzeczywiste uszkodzenia danym. Ekonomicznie jest to niemal niemożliwe. Ta projektowa strategia bezpieczeństwa na poziomie teorii gier jest znacznie bardziej wyrafinowana niż poleganie jedynie na złożoności kryptograficznej. Wykorzystuje ludzką chciwość (węzły muszą pracować uczciwie, aby zarabiać na opłatach za przechowywanie) oraz deterministyczność matematyczną (prawdopodobnie niemożliwe jest zniszczenie danych), tworząc nie do złamania linię obrony. To sprawia, że czuję niesamowite poczucie bezpieczeństwa podczas pisania kodu. Wiem, że to, co przechowuję, to nie tylko bajty, ale coś, co jest chronione przez zasady matematyczne.

Wracając do doświadczeń dewelopera, to jest to, na czym najbardziej nam zależy, ale często jest to pomijane przez projekty infrastrukturalne. Kiedy próbowałem zintegrować Walrus SDK, odkryłem, że ich rozumienie „przyjazności dla dewelopera” to nie tylko napisanie kilku dokumentów, ale prawdziwe przemyślenie problemu z perspektywy procesu deweloperskiego, na przykład projektowanie API HTTP, aby nawet ci, którzy nie rozumieją zawiłych teorii blockchain, mogli wywoływać Walrus tak, jak wywołują S3. Ta kompatybilność jest niezbędnym krokiem do masowego przyjęcia. Nie możemy oczekiwać, że wszyscy programiści na świecie nauczą się Rust lub Move, ale jeśli powiesz im, że wystarczy zmienić punkt końcowy, a twoje dane nigdy nie znikną, i kosztują tylko jedną dziesiątą tego, co Amazon, to taki wymiarowy cios jest najbardziej zabójczy. W moim obecnym projekcie, to, co wcześniej wydawało się przemyślane w celu oszczędzenia miejsca na łańcuchu poprzez kompresję i przycinanie danych, teraz wydaje się nieco zbędne. Dzięki Walrus mogę całkowicie przesłać pełne dane historyczne użytkowników, wysokiej jakości treści multimedialne, a nawet cały pakiet kodu front-end, tworząc prawdziwą „aplikację w pełni na łańcuchu”, zamiast obecnego półproduktu „łańcuchowy backend + scentralizowany frontend”. To uczucie wyzwolenia w architekturze może zrozumieć tylko ten, kto naprawdę doświadczył cierpienia związanego z opłatami za gaz.

W tej nocnej refleksji coraz wyraźniej przewiduję, że w przyszłym schemacie architektury internetu Walrus może zająć najniższą warstwę „jeziora danych”, na której działać będą wysokowydajne warstwy wykonawcze, takie jak Sui, a powyżej znajdą się różnorodne dApp. Dane nie będą już prywatnym majątkiem aplikacji, lecz będą należały do użytkowników, przechowywane jako zasoby współdzielone w publicznej sieci. Walrus w rzeczywistości redefiniuje pojęcie „chmury”, przekształcając „chmurę” z prywatnego ogrodu kilku gigantów technologicznych w prawdziwą infrastrukturę publiczną. Brzmi to wielkoformatowo, a nawet trochę idealistycznie, ale patrząc na nieustannie generowane ID Blob w sieci testowej, widząc, jak kolejne węzły zapalają się w różnych zakątkach ziemi, można odnieść wrażenie, że to nie jest odległa przyszłość, lecz rzeczywistość, która już się dzieje. Każde przesłanie kodu, każde wysłanie żądania przechowywania, to cegiełka do tego zdecentralizowanego przyszłości. To poczucie uczestnictwa w procesie historycznym sprawia, że nawet o trzeciej nad ranem czuję się pełen energii.

Oczywiście, technologia zawsze wymaga dopracowania. Obecnie Walrus jest jeszcze w fazie wczesnej, a rozmiar sieci, stabilność modelu ekonomicznego i prawdziwe osiągi przy dużej liczbie jednoczesnych połączeń muszą być testowane przez czas. W trakcie testów napotkałem pewne opóźnienia w skrajnych sytuacjach, ale to dla projektu infrastrukturalnego znajdującego się na czołowej linii jest całkowicie normalnym „bólem wzrostu”. Kluczowe jest to, że jego podstawowa logika – czyli wykorzystanie kodów korygujących do osiągnięcia wydajnego, niskokosztowego i wysoko dostępnego zdecentralizowanego przechowywania – jest solidna. Dodatkowo, jego wybór do współpracy z ekosystemem Sui, a nie działanie w pojedynkę, pokazuje niezwykle pragmatyczne podejście do ekosystemu. Wysoka przepustowość Sui dostarcza doskonały tor dla zarządzania metadanymi Walrus, a Walrus uzupełnia lukę Sui w przechowywaniu dużych danych. Ta komplementarność sprawia, że wyglądają jak para gwiazd bliźniaczych, których nie można rozdzielić.

Pisząc to, nagle uświadamiam sobie, że pokolenie deweloperów, do którego należę, robi coś bardzo romantycznego. Próbujemy zbudować zaufanie za pomocą kodu, stawiając matematykę w opozycji do zapomnienia. Walrus przypomina mi budowanie bibliotek w cyfrowym świecie. Musimy nie tylko zapewnić, że książki w środku nigdy nie zostaną spalone, ale także upewnić się, że każdy, w każdej chwili, w każdym miejscu ma wolny dostęp do tej biblioteki. Ta wizja jest o wiele większa niż spekulowanie na temat jednego czy dwóch tokenów. Kiedy patrzę na migający zielony komunikat „Upload Successful” w terminalu, wydaje mi się, że widzę niezliczone strumienie informacji wpływające do tego ogromnego, zdecentralizowanego morza przechowywania, które będą tam cicho płynąć na wieki. Może to dlatego jestem tak zafascynowany Walrus, sprawia, że słowo „wieczność” w kontekście nauk komputerowych po raz pierwszy nabrało namacalnej jakości.