SREBRO PRÓBUJE CI COŚ POWIEDZIEĆ — A LUDZIE TO IGNORUJĄ

Pozwól, że wyrażę to w bardzo ludzkich słowach.

Jeśli myślisz, że srebro kosztuje $100/oz, to nie patrzysz na prawdziwy rynek.

Patrzysz na cenę na ekranie.

Na prawdziwym świecie to zupełnie inna historia:

🇺🇸 COMEX: ~$100 (papier)

🇯🇵 Japonia: ~$145 (fizyczne)

🇨🇳 Chiny: ~$140 (fizyczne)

🇦🇪 ZEA: ~$165 (fizyczne)

Ta różnica nie jest mała.

To system krzyczący pod presją.

Oto co mnie niepokoi:

Na normalnym rynku tego rodzaju różnica nie przetrwałaby długo.

Arbitraż zniszczyłby to w ciągu kilku dni.

Ale tak się nie stało.

I to mówi mi jedno:

rynek papierowy nie może puścić.

Dlaczego?

Ponieważ banki mają ogromne krótkie pozycje w srebrze.

Jeśli srebro handluje w miejscu, gdzie fizycznie się rozlicza — powiedzmy $130–150 —

straty nie są już teoretyczne.

Są realne.

Uderzają w bilanse.

Uderzają w wskaźniki kapitałowe.

W tym momencie nie chodzi o handel.

Chodzi o przetrwanie.

Więc to, co się teraz dzieje, wygląda tak:

Ludzie cicho wyciągają prawdziwe srebro z sejfów.

Banki cicho drukują więcej papierowych kontraktów.

Prawdziwa wartość jest chowana.

Obietnice się mnożą.

To działa… aż przestaje.

Gdy zapasy stają się wystarczająco cienkie,

naprężenie dostaw wzrasta.

A wtedy cena papierowa przestaje mieć znaczenie.

Nie mówię, że to eksploduje jutro.

Mówię, że napięcie rośnie.

Srebro nie jest spokojne.

Jest powściągane.

A gdy powściąganie pęka,

nigdy nie pęka delikatnie.

Większość ludzi nie zauważy tego nadchodzącego — ponieważ wpatrują się w złą cenę.