W tym miesiącu w kryptowalutach straciłem 100 tysięcy juanów, uwzględniając straty z spekulacji i stakowania, a rynek mocno spadł, więc nie muszę mówić o zmniejszeniu wartości aktywów na koncie. Monety, które wcześniej sprzedałem, częściowo odkupiłem po dużym spadku, można to uznać za długoterminową wersję szczęśliwej strategii, wartość aktywów, mimo że zmniejszona, to jednak mam więcej monet. Jeśli sprzedałem przy dużym wzroście, to wartość aktywów spadła, a monet jest mniej. Jeśli trzymam je bez ruchu i rynek spadnie, to monet nie ma wiele, wartość aktywów będzie mniejsza, więc można powiedzieć, że odkupywanie po dużym spadku to szczęśliwa strategia, a sukces zależy wyłącznie od szczęścia. Najlepiej jest mieć więcej monet, a wartość aktywów pozostaje bez zmian, co również nazywamy udanym wyjściem na szczycie + zakupem na dnie, najwyższe szczęście + odpowiednia mentalność są konieczne, by to osiągnąć, zbyt trudne.
···········
Relacje międzyludzkie są naprawdę skomplikowane, zasady uczciwego traktowania, nie potrafię być elastyczny i wyrozumiały, ale jeden zły ruch, a ludzie mogą na mnie spojrzeć z góry. Opowiem wam o historii, którą ostatnio przeżyłem.
Ten facet poznałem, gdy piłem alkohol, pracuje normalnie, ma dodatkowy biznes i zajmuje się kryptowalutami, jest entuzjastyczny i elokwentny, typ ludzi o takim charakterze na pewno dobrze sobie radzi. Po pierwszym spotkaniu pokazał mi swoje zyski z handlu, mówił, że zyski z handlu mogą się podwoić w ciągu roku itd. Właściwie wiem, że handel siatkami to strategia o zerowej oczekiwanej wartości zysku, zarabianie to czysto efekt rynku, nie ma to nic wspólnego z samą strategią, ale jest to najodpowiedniejsza niskiego ryzyka strategia dla nowicjuszy. Jednak z powodu pierwszego spotkania nie mogłem nic powiedzieć, bo czasami też gram w sieci, myśląc, że może uda mi się zarobić trochę pieniędzy, ale nie sądzę, że handel siatkami ma pewność, ile można zarobić w ciągu roku. Wzrost ceny, a potem spadek, z siatki nie da się uciec.
Potem pokazał mi swój nowy samochód, powiedział, że zapłacił tylko zaliczkę, a resztę pieniędzy przeznaczył na handel siatkami. Po roku samochód będzie za darmo, zrobił mi nawet tabelę, pokazując, ile czasu musi pracować, żeby ile zarobić itd. Mogłem tylko się uśmiechnąć i powiedzieć, że całkiem nieźle. Gdybym bezpośrednio powiedział, że istota zysków z handlu siatkami jest inna, na pewno nie zaakceptowałby tego, a ja bym go nie zniechęcał. Jego entuzjazm był szczery, a ja nie chciałem psuć jego dobrych intencji.
Szybko symuluję w swoim sercu charakter tego przyjaciela, entuzjastycznego, towarzyskiego, sprytnego, obliczającego, zorganizowanego i planującego osobę.
Potem zapytał mnie, jakie mam zainteresowania, powiedziałem, że lubię oglądać filmy, czytać literaturę internetową i grać w gry, a on powiedział, że to nudne, idźmy grać w mahjonga, a mój kolega natychmiast dodał, że nie umie grać, nie umie nic, nie pali, nie gra w karty, nie pije alkoholu i nie gra w mahjonga. On powiedział, że na pewno są jakieś zainteresowania. Ja na to, że czytanie o pięknych kobietach to moje zainteresowanie? On odpowiedział, że tak, kobiety, każdy mężczyzna je lubi. Wtedy ten facet się ożywił, zaczął mówić o K w naszym lokalnym mieście, wymieniając szczegóły każdego miejsca, różne style gry, jeden po drugim, wszyscy w sali go słuchali, mówił jak komik, z pasją opowiadał o cechach i stylach gry w K, otworzył mi oczy, szczerze mówiąc, czułem się podekscytowany tym, co mówił, to, co wcześniej widziałem w K, było zupełnie inne niż to, co on opowiadał. Powiedział, że może dzisiaj pójdziemy, a nawet poprosił, żebym nie wracał do domu na noc, zaprosił mnie, żebym został tutaj, to było jak postacie w „Wodniku”, niezwykle entuzjastyczne. Uważałem, że to tylko jego sposób na okazywanie entuzjazmu w danej sytuacji, dlatego uprzejmie powiedziałem, że dzisiaj nie mogę, nie jest to wygodne, może innym razem.
Kilka dni później znowu poprosił mnie o pomoc w zarejestrowaniu konta dla mojego przyjaciela w kryptowalutach. Mój przyjaciel też chce grać w kryptowaluty, ale nie potrafi się zarejestrować, nie ma iPhone'a, a potem umówiliśmy się w restauracji, którą prowadził w centrum handlowym. Poprosił swojego przyjaciela, żeby kupił trochę owoców morza, a ja zapytałem, po co kupować owoce morza, on powiedział, że w sklepie ich nie ma, a ty jesteś gościem, kupmy trochę, żeby razem zjeść, jakie owoce morza lubisz jeść? Powiedziałem, że wszystko jest w porządku, nie ma sprawy. Na koniec jego przyjaciel spóźnił się i nie przyniósł owoców morza, a on dodał, że w innych miejscach nie jest czysto, lepiej zjeść w swoim sklepie. Powiedziałem, że wszystko jest w porządku, a potem poprosił jednego ze swoich kolegów, żeby przyszedł i zjadł ze mną obiad. Nie jest dla mnie ważne, co jemy i gdzie, ale nieco mnie krępuje jego entuzjazm do rozmowy, w międzyczasie mówił mi o sprawach związanych z K, myślę, że nie jest osobą, która lubi zbytnie komplikacje, ponieważ nie kupił wcześniej owoców morza ani nie zaaranżował dobrego miejsca na jedzenie. Przeszedłem przez wiele takich sytuacji, moim zdaniem to tylko jego sposób nawiązywania kontaktów społecznych, nie traktuje tego jako prawdziwej usługi skierowanej do mnie. Powiedziałem, że dzisiaj nie mogę, może następnym razem.
Czekając, aż poszedł do toalety, zapytałem osobę obok, czy często chodzą do K. Osoba obok powiedziała, że nie, w ciągu tych lat byli tam tylko dwa razy. W tym momencie zrozumiałem, że ten facet zaprosił mnie tylko z entuzjazmu, co nie jest dla mnie ważne, ale jego doświadczenie sprawiło, że poczułem się doskonale, wystarczy, że w mojej obecności będzie umiał grać, a ja poczuję się komfortowo, nawet jeśli myśli, że jestem głupi, to nie ma znaczenia, a ja nie sądzę, że mogę mu coś wartościowego zaoferować, ale on dał mi wiele emocjonalnej wartości, spotkaliśmy się kilka razy, rozmawialiśmy i śmialiśmy się, wszyscy byli zadowoleni, w moim codziennym życiu jest nudno, rzadko spotykam kogoś, kto potrafi tak dobrze rozmawiać, emocjonalna wartość była naprawdę na najwyższym poziomie, myślę, że to całkiem dobrze, nie wykluczam tego gościa, wręcz przeciwnie, uważam, że jest całkiem w porządku.
Potem założyliśmy grupę, kilka dni temu przyszedł do mnie, zobaczyliśmy się ponownie, zaprosiłem go na obiad, pomogłem mu założyć konto na iPhone'a, pobrać różne aplikacje, wypiliśmy kilka filiżanek herbaty w jego domu, a potem znowu mówił mi o K. Powiedział, że wszystko dobrze dla mnie zorganizuje, na pewno będziemy się dobrze bawić, wygląda na to, że nie mogę już uniknąć K. Powiedziałem, że dobrze, dobrze, jak cena kryptowalut wzrośnie, to idziemy. Jeśli naprawdę zaprosiłby mnie do K, to czułbym, że spadłbym w jego oczach. Zobacz, jak skomplikowane są relacje międzyludzkie, nie byłem w K przez 8 lat, czy uda mi się tam pójść, wszystko zależy od tego, czy cena kryptowalut wzrośnie. Jeśli cena wzrośnie, a on nadal będzie mówił o K, mogę zaprosić ich na raz, jako sposób na zwrócenie mu emocjonalnej wartości. Jeśli nic nie powie, to również nie pójdę.
Zamiast starać się coś uzyskać od innych, lepiej wybrać aktywne straty, może to przynieść dobre zakończenie.