Znam jednego starszego gościa, który na 10 transakcji traci na 8, a mimo to mnoży swoje zyski dziesięciokrotnie. Jego głupia metoda leczy różne przypadki inwestycyjne.
Przypadkowo poznałem jednego starszego gościa, który naprawdę zrewolucjonizował moje postrzeganie „zarabiania”.
Ten człowiek zazwyczaj mało mówi, w grupie handlowej zawsze jest cichym uczestnikiem, w przeciwieństwie do innych, którzy codziennie pokazują swoje zlecenia i rozmawiają o wskaźnikach technicznych. Jego działania są tak proste, że aż śmieszne - nie goni za limitami wzrostu, nie łowi dołków, nie bawi się w swing trading, tylko skupia się na kilku akcjach i trzyma je kurczowo.
Ale właśnie ten „cichy kłopot” w ciągu roku pomnożył swoje konto co najmniej dziesięciokrotnie. Nie wierzysz? Co gorsza, sam przyznaje, że w dziesięciu transakcjach potrafi stracić osiem razy.
Zdumiałem się, śledziłem go przez chwilę, żeby dowiedzieć się, że jego logika zarabiania to jedno zdanie, które teraz jest moim motto: musisz najpierw zostać przy stole, żeby mieć szansę na wygraną.
To brzmi prosto, ale ludzi, którzy to potrafią, mogę powiedzieć, że mniej niż 5%. Jego konkretna strategia to wszystko „przeciwko naturze ludzkiej”, zapisz to i postępuj według tego, możesz uniknąć 80% pułapek rynku:
Podziel kapitał na dziesięć części, jeśli tracisz, to się przyjmij, nie walczy dłużej
Podzielił swój kapitał na dziesięć części, a przy każdej transakcji używa tylko jednej. Ustawił linię stop-loss na 5%, bez wahania. Niezależnie od tego, jak wiele potencjału ma ta akcja, jeśli przekroczy linie stop-loss, od razu się wycofuje, nie ma już nadziei na „jeszcze trochę poczekać, a potem się odbije”. Najbardziej skuteczne jest to, że jeśli trzy razy pod rząd stracił, od razu wyłącza komputer, idzie spacerować, pije herbatę, spędza czas z rodziną, przez trzy dni nie patrzy na rynek. Inni są ciągle rozcinani przez rynek, on już dawno spokojnie obserwuje z zewnątrz.
Nie patrzę na wytworne wskaźniki, tylko na dwie linie
Nie zwraca uwagi na żadne z tych rzeczy: krzyżowanie linii 5-dniowej, krzyżowanie śmierci, odchylenie MACD, przekupienie i przepięcie KDJ. Mówi: „To wszystko to hałas dla zielonych, gdy rynek się waha, to wszystko są fałszywe sygnały”. W jego oczach są tylko dwie linie: linia 30-dniowa i linia 200-dniowa. Dopiero po ustaleniu się na linii 30-dniowej można mówić o głównym wzroście i mieć prawo do wejścia na rynek; jeśli akcja jest poniżej linii 200-dniowej, nie dotyka jej nawet gdy wszyscy mówią: „To czarna konia”, potrafi się powstrzymać.
Emocje przeciwne rynkowi, gdy inni się bać, on jest chciwy
To jest to, co najbardziej cenię. Im bardziej rynkowy spokój, tym więcej śmiechu w społeczności, tym bardziej się cieszy; gdy jest gwałtowny spadek, nikt już nie rozmawia o akcjach w mediach społecznościowych, on powoli kupuje akcje; gdy rynek wystrzelił, wszyscy krzyczą: „Kapitalizm wraca!”, on jest ostrożny jak kot, zaczyna stopniowo redukować pozycje. Najmądrzejsze jest to, że dodatkowo kupuje tylko z zysku, kapitał początkowy już wycofał, za każdym razem, gdy cena rośnie o 10%, ilość dodatkowego zakupu zmniejsza się o połowę, jak piramida, ciężki na dole, im więcej rośnie, tym lżejszy. Czyżby specjalista chciał go wyeliminować? Nie ma szans.
Pamiętaj dwie niezłamane zasady, unikaj 90% pułapek
Stary kolega podsumował dwa proste jak najprostsze zasady, które wydają się niewielkie, ale zawsze działają: po pierwsze, długie cienie na górze na poziomie szczytowym – 70% szans na spadki w ciągu tygodnia, jeśli widzisz taki kształt, natychmiast zmniejsz pozycję; po drugie, spadki bez objętości, to specjalnie dla niecierpliwych zielonych, nie próbuj się wykupić, im więcej kupujesz, tym bardziej się zapętasz.
Teraz myślę: dlaczego my, detaliczni inwestorzy, ciągle tracimy pieniądze?
To nic innego jak marzenie o nagrodzie w jednej nocy, popyt i sprzedaz, strata, z której nie chce się się wycofać, zysk zaledwie trochę i już uciekasz; w czasie spokojnej rynku nie śmiejesz kupić, w czasie ogólnego entuzjazmu w całej rynku pchasz się jak szalony; włożyłeś cały kapitał, jedna spadkowa fala i już wyeliminowany.
A ten stary kolega, dzięki tym „głupim metodom”, nie chce, nie nerwuje się, nie walczy, a mimo to wygrywa z 99% „pomysłowych ludzi”.
Powiedział jedno zdanie, które pamiętam do dziś: rynek karze wszystko, co się nie poddaje, im więcej szukasz szybkiego rozwiązania, tym łatwiej wpadniesz w pułapkę.
Im bardziej zaczynam rozumieć: wolno, to jest najszybsza droga.
Inwestowanie nie polega na tym, kto zarobi więcej w jednym momencie, ale na tym, kto przetrwa dłużej. Gdy rynek szaleje, nie jesteś na zewnątrz, gdy rynek się ogrzewa, masz akcje w portfelu – to już wygrałeś w ośmiu z dziesięciu przypadków.
Dlatego przestań się przejmować historiami o 100-krotnych zyskach innych, najpierw zadał sobie trzy pytania:
Ustawiłeś linię stop-loss?
Czy ochroniono kapitał początkowy?
Czy odwagą zrezygnować z inwestycji, gdy ciągle tracisz?
Na rynku nie ma szczęścia, tylko zasady. Przetrwanie jest ważniejsze niż bogactwo.
Pamiętaj: uniknięcie jednej pułapki to już zarabianie.
Jeśli również chodzisz po rynku, często się zapętlałeś, kupujesz zbyt drogo, zamiast tego śledź mnie, w przyszłości podzielę się więcej szczegółami praktycznymi starego kolegi i technikami unikania pułapek. W komentarzach napisz, jakie pułapki ostatnio przeżyłeś?#加密市场回调