Straciłem $75 000 — wszystkie moje oszczędności na mieszkanie 🏠💸

Chcę opowiedzieć swoją historię — nie po to, aby się usprawiedliwiać, ale aby samemu wysłuchać i może komuś to uratowało pieniądze i nerwy. 😔

Zacząłem handlować kryptowalutami wczesną wiosną 2024 roku. Dokładnie nie pamiętam daty, ale pamiętam, jak wszystko się zaczynało: miałem mały depozyt — sto dolarów. 💵 W lutym rynek wydawał się korzystny: ceny rosły, robiłem pierwsze transakcje z dźwignią i wszystko szło na plus. 📈 To dawało pewność. Myślałem: „Rozumiem, jak to działa”. Wydawało się, że jeśli działać ostrożnie, można zarabiać.

Potem przyszła euforia. 🎢 Widziałem, jak wykresy idą w górę, czytałem pochwały na kanałach i zacząłem zwiększać stawki. Najpierw doładowałem konto o 500 dolarów, potem jeszcze o 500 — wyszło około 1000. 💰 Wydawało się, że teraz można zwiększyć pozycję. Transakcje stawały się większe — i razem z nimi rosło ryzyko. Giełda zawsze oferuje wysoką dźwignię: 20×, 50×, a nawet 500× — i pozwalałem sobie naciskać te przyciski. 🔥 Wydawało mi się, że handluję bezpiecznie, że „to bitcoin, on tylko w górę”, że wszystko obliczyłem.

Błędy zaczęły się z euforii. 😵 Jednym z kluczowych było to, że nie zamykałem transakcji na czas. Jeśli musiałem zamknąć na minusie, próbowałem „odbić się”, wrzucałem nowe środki. Brałem hedże, otwierałem przeciwne transakcje, mając nadzieję, że jeśli jedna pozycja pójdzie w minus, druga zamknie się na plusie i zrekompensuje wszystko. Ale hedż nie działał tak, jak sobie wyobrażałem: hedż zamykał się na minusie, a główna pozycja pozostawała narażona. 📉

Brakowało mi dyscypliny. 😣 Podążałem za radami z kanałów telegramowych i filmów „ekspertów”, ustalałem zlecenia oczekujące w nadziei na uchwycenie wybicia — i prawie zawsze znajdowałem się albo na szczycie, albo na dnie. Zlecenie uruchamiało się w najgorszym miejscu. Myślałem, że rynek jest „przeciwko mnie” — jakby to była paranoja: jak tylko otwierałem short, rynek obracał się w górę; jak tylko stawiałem long z nadzieją na korektę — on spadał. To dręczyło mnie: bezsenne noce, 🌙 ciągłe sprawdzanie bilansu, powiadomienia z giełdy „uzupełnij saldo, inaczej likwidacja”. 🚨

Od marca do lipca 2024 roku to był po prostu piekło. 😭 Próbowałem utrzymać bilans, ale straty rosły jak śnieżna kula. Czasami zamykałem poszczególne transakcje z zyskiem, ale ogólny budżet pozostawał na minusie — ponieważ złych transakcji było więcej. Pamiętam konkretne spadki: jedna moneta spadła w ciągu dnia o 30% i zabrała znaczną część mojego depozytu; na jednej transakcji straciłem sześć tysięcy — i to był tylko jeden cios. Miałem ogromne nadzieje na ether — „wkrótce ETF, ether wystrzeli”, — ale próby złapania wzrostu kończyły się stratami. 💔

Najgorszą rzeczą jest to, że zacząłem wydawać oszczędności, które zbierałem latami na mieszkanie. 🏠 To nie były puste pieniądze — to była baza, mój plan na przyszłość. Ale inwestowałem tam coraz więcej, mając nadzieję, że rynek zaraz się odwróci i odda wszystko z powrotem. Zainwestowałem w sumie około 75000 dolarów — nie jestem bogatym człowiekiem; to były moje oszczędności, na które nigdy nie pozwalałem sobie żyć luksusowo. Przestałem wychodzić, oszczędzałem, a potem po prostu zacząłem wrzucać te pieniądze na giełdę. 💸

Psychologicznie byłem zniszczony. Bezsenność, myśli, których wcześniej nigdy nie doświadczyłem, strach przed przyznaniem się bliskim. Nie chciałem nikogo niepokoić, bo wstydziłem się przyznać, że w zasadzie straciłem ich pieniądze. Bałem się, że bliscy się dowiedzą, i nie wiem, jak by zareagowali. Często budziłem się w nocy, sprawdzałem saldo, żyłem w ciągłym niepokoju: „czy mnie teraz nie zlikwidują”. Miałem wrażenie, że rynek żyje tylko po to, żeby mnie wykończyć. 😥

W pewnym momencie przyszła wiadomość: „Likwidacja”. Obudziłem się i odkryłem, że naprawdę mnie zlikwidowano. Zostało mi nieco mniej niż 4000 dolarów. Próbowałem się zdenerwować i otworzyć jeszcze kilka transakcji, ale zdawałem sobie sprawę: to koniec. Stałem przed rzeczywistością — straciłem to, co planowałem wydać na mieszkanie, i nie wiem, jak się odbudować. 💀

Trudno mi to przyznać: czuję się idiotą. Rozumiem, że wiele było błędem: brak zasad zarządzania ryzykiem, handel z dźwignią bez dyscypliny, emocjonalne wejścia, wiara w pieprzonych „ekspertów”. Ale najgorsze nie są pieniądze, a świadomość, że zawiodłem tych, którzy na mnie polegali: dziewczynę, matkę, które w tym momencie ode mnie zależą. 😢

Teraz napisałem ten tekst — nie dla wyświetleń, nie dla polubień. Musiałem się wygadać przynajmniej komuś, bo nie mogę o tym mówić twarzą w twarz. 😔 Nie wiem, co będzie dalej. W głowie ciągle kręcą się scenariusze: jak płacić za leczenie zębów matki, jak wspierać dziewczynę, która teraz szuka pracy, jak iść dalej. To wszystko wydaje się nie do udźwignięcia. 😣

Gdybym mógł wrócić w czasie, zrobiłbym to inaczej: nigdy nie dotykałbym pieniędzy na życiowe cele, nigdy nie handlowałbym z takimi dźwigniami bez jasnego planu i stop-lossów, nigdy nie stawiałbym celu „odbić się”. 💸 Lepiej byłoby stracić tysiąc na początku i odejść, niż stracić wszystko. 💔

Mówię to nie po to, żebyście mnie pożałowali. Chcę, żeby ludzie usłyszeli: handel z dźwignią to nie gra. 🎲 To ryzykowna strategia, a jeśli nie masz dyscypliny, to przypomina kasyno. 🎰 Nigdy nie ryzykuj tym, co zapewnia ci życie. 🚫

Nie wiem, jak zakończy się moja historia. Może to będzie lekcja na całe życie. 📚 Może pewnego dnia wrócę do siebie. 🌱 Ale teraz po prostu chcę, żeby ktoś z was to przeczytał i pomyślał: nie powtarzajcie moich błędów. 🙏