Dla tych, którzy nie są zaznajomieni z rynkiem NFT, a konkretnie rynkiem ETH NFT, Gabriel Leydon (obecnie 1 mln obserwujących, przed Super Bowl 700 tys.), dyrektor generalny DigiDaigaku (obecny poziom 9,39 ETH – przed Super Bowl 11 ETH) i Limit Break (studio DigiDaigaku), 12 lutego odwalił niezłą akcję, publikując podczas Super Bowl reklamę swojej nowej kolekcji zatytułowaną DigiDaigaku Dragon Eggs (obecny poziom 0,24 – poziom w fazie emisji reklam 0,6) – za kwotę ok. 7 mln USD.

Podobno miało to na celu wystawienie projektu na widok publiczny i masowe wprowadzenie do sieci Web3 za pośrednictwem mas Web2, aczkolwiek z mojego osobistego punktu widzenia, biorąc pod uwagę kondycję i stabilność rynku, sposób jego realizacji był nieoptymalny dla tej przestrzeni -

Sekwencja otwierająca reklamę DigiDaigaku na Super Bowl

Podczas transmisji na żywo zaprezentowano krótką animację uniwersum Digi, zachęcającą do zeskanowania kodu QR w celu wybicia jednego z DigiDaigaku Dragon Eggs NFT. Wszystko jak dotąd w porządku. Główny problem? Kod QR kierował do monitu o obserwowanie profilu Leydona na Twitterze, zamiast jakichkolwiek treści edukacyjnych na temat kolekcji, Web3 lub NFT (lub nawet koncepcji cyfrowych przedmiotów kolekcjonerskich, aby nie brzmiało to jak oszustwo kryptograficzne).

W istocie doprowadziło to do chwytu marketingowego polegającego na zarobieniu 7 mln dolarów na Twitterze i zebraniu obserwatorów z widowni Super Bowl w sieci Web. Leydon dzięki temu chwytowi zyskał około 300 tys. obserwujących, wyceniając każdego z nich na 23 dolary.

Wyniki były mocno odczuwalne w społeczności Digi, a cena kolekcji gwałtownie spadła ze stabilnego poziomu 10-11 ETH do przedziału 7-8 ETH – na chwilę obecną cena wynosi 9,39 ETH za sztukę ze względu na wzrost rynku spowodowany wstrzyknięciem płynności tokena $BLUR na rynek NFT w ciągu ostatnich dni.

Tabela aktywności OpenSea głównej kolekcji Digi - DigiDaigaku Genesis

Leydon twierdzi, że reklama podczas Super Bowl okazała się ogromnym sukcesem kolekcji, jednak statystyki Digi mówią co innego – wszystkie kolekcje Digi po emisji reklamy zanotowały spore spadki.

Czy to był po prostu błąd wykonania? Trudno powiedzieć, ale to musiał być jeden z najgorszych wyczynów w zakresie adopcji Web2 w ostatnich miesiącach na poziomie zdrowia rynku NFT.

Najgorsze jest to, że ci, którzy zostali włączeni do kolekcji, nie byli nawet ludźmi Web2, ale raczej już istniejącymi uczestnikami rodzimymi dla rynku ETH NFT, którzy wiedzieli, że reklama nadchodzi i niecierpliwie czekali, aby zdobyć swoje NFT - twierdzi się, że początkowa podaż 5 tys. została wybita dosłownie w ciągu 1 sekundy. Zasadniczo - wyniki były recyklingiem już niskiej liczby uczestników rynku NFT.

Co gorsza, wykonanie można było wykonać o wiele lepiej i mógłby to być bardzo zdrowy ruch nie tylko dla kolekcji Digi Leydona, ale dla całej przestrzeni NFT — masowe wprowadzenie na rynek NFT nowej publiczności Web2 przyniosłoby wielu zewnętrznych użytkowników i zapewniłoby płynność, której rynek potrzebuje.

Zamiast kierować użytkowników Web2 do profilu na Twitterze (w przypadku użytkownika Web2 – nikogo), Leydon mógł zamiast tego opublikować treści edukacyjne ułatwiające wdrożenie się w ekosystemie Digi.

Ogromnym błędem było przekonanie, że ten ruch można by wykorzystać do przekierowania użytkowników Web2 na ładną i błyszczącą stronę docelową z informacjami o nowej kolekcji i ogólnymi informacjami o rynku NFT.

Niestety, pokazuje to, że Web3 wciąż nie jest przygotowane na pełne połączenie z Web2, ponieważ główni pionierzy tej przestrzeni nie potrafią wyjść poza własne cele, zamiast skupić się na udoskonaleniu Web3 jako całości.