Każdy składnik aktywów jest wyceniany zgodnie z jego wartością podstawową i oczekiwaniami co do przyszłych wyników. Na te dwa czynniki wpływają dwa wymiary ryzyka – idiosynkratyczny (tj. odnoszący się do konkretnego aktywa) i makro (tj. zjawisko mające zasięg ogólnogospodarczy). Ryzyko makro, takie jak zagrożenie nadmierną regulacją i/lub spadkiem popytu konsumenckiego, zwykle przyciąga najwięcej uwagi, ale w rzeczywistości jest pod pewnymi względami mniej groźne.
W tej chwili wiele oczu zwrócone jest na amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) i jej sposób postępowania z Ripple, a także innymi firmami będącymi pionierami w zakresie aktywów cyfrowych lub zapewniającymi środki wymiany (np. Kraken). To ryzyko makro wywołuje efekt domina w całej gospodarce, szczególnie na rynku aktywów cyfrowych. Na przykład, jeśli XRP zostanie oznaczony jako papier wartościowy, inne tokeny mogą podlegać istotnym działaniom regulacyjnym również jako papiery wartościowe, co może skutkować karami finansowymi i koniecznością poniesienia nowych kosztów przestrzegania przepisów.
Chociaż ryzyko makro jest ważne, łatwo jest skupić się na nim, a nie na czynnikach specyficznych, które mają większe znaczenie dla danego tokena. Jasność przepisów stanie się – nie wiemy tylko kiedy – i nastąpi pewien stopień konwergencji między krajami ze względu na mobilny charakter kapitału. Jeśli jeden kraj nadmiernie ureguluje aktywa cyfrowe, kapitał będzie migrował, co spowoduje ponowną ocenę. Jeśli jednak zasób cyfrowy zawiedzie z powodów specyficznych (np. fatalne zarządzanie lub niemożność zaspokojenia potrzeb konsumentów), jest to gwóźdź do jego trumny na dobre.
Istnieje pokusa skupienia się na bardzo istotnym ryzyku makro, ale dobrą zasadą jest zwrócenie szczególnej uwagi na czynniki specyficzne – to właśnie odróżnia jeden projekt od drugiego – niezależnie od rodzaju aktywów.
W międzyczasie przyjrzyjmy się, jak organy regulacyjne w dalszym ciągu formułują oceny i jak reagują firmy!