W końcu widzę projekt DeFi, który czuje się dobrze – StakeStone to nie tylko hype.
Byłem w tej przestrzeni wystarczająco długo, aby poczuć różnicę między czymś prawdziwym a czymś, co to tylko hałas.
Większość tego, co widzimy? To powierzchowność. Memes, pompy, nadużywane buzzwordy. To wyczerpujące.
Potem znalazłem StakeStone.
Bez błyszczących obietnic. Bez udawania, że wynajdujemy DeFi na nowo. Po prostu ciche rozwiązanie jednego z najbardziej frustrujących problemów w Web3 – fragmentacja płynności.
Jeśli kiedykolwiek czułeś tarcie zablokowanych aktywów, mylących mostów lub próbując gonić zysk, który znika następnego dnia… wiesz dokładnie, o czym mówię. Też czułem tę frustrację. A StakeStone? Rozumie to.