Jest dziwne uczucie, które utrzymuje się na brzegach nowoczesnego świata — rodzaj cichego podziwu wymieszanego z niepokojem. Żyjemy w epoce, która zaczęła przerastać samą siebie, jak skóra zbyt ciasna dla stworzenia, które zawiera. Technologia, myśl, tożsamość i pragnienie rozciągają się w każdym kierunku jednocześnie.
Zbudowaliśmy maszyny, które myślą, sieci, które marzą, i systemy, które widzą nas lepiej, niż my widzimy siebie. A jednak, mimo całej naszej inteligencji, wciąż uczymy się, jak być mądrymi.
A w tym pomiędzy — między tym, kim byliśmy, a tym, kim się stajemy — znajdujemy istotę tego, co oznacza być bezgranicznym.